Czego to się człowiek późną nocą, w chwilach, gdy pora powinnna być już nazywana świtaniem, może dowiedzieć!
Ra-V żyje i nadal jest szelmowsko złośliwy. Bogom dzięki - innego go sobie nie umiem nawet wyobrazić ;) Jemu zaś dzięki za świetną rozmowę, taką, na jaką dawniej mogłam liczyć przy kawie.
Czasem człowiek docenia znaczenie pewnych zjawisk/ ludzi/gestów, dopiero gdy traci z nimi kontakt. Lecz nie od razu, lecz wtedy gdy natknie się na nie ponownie, po dłuuuuuugim czasie. To jak z jedzeniem słodyczy... Nie tęskni się za słodkościami, póki ktoś nie otworzy przy nas bombonierki. Podejrzewam, że to właśnie dlatego czekolada jest taka dobra. A przyjaciele tak cenni :)
*O bombonierce, gołębiu i rozgarniętym policjancie opowiem przy innej okazji, jak odeśpię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz