W klepsydrach miałki tańczy piasek.
Stoisz do świata plecami,
Z głową opartą o stary regał dusz.
Przed tobą znajome drzwi.
Czy przekroczysz je jeszcze raz?
Pamiętasz? – Kochałeś.
Pamiętasz? – Kochała.
Alabastrową kładąc dłoń na drzwiach
Wciąż pamiętasz…
Nie oszukasz czasu, dobrze wiesz…
Nie oszukasz samego siebie.
Jej klepsydra już dawno przesypała się.
Krok do przodu,
Szeleszczą czarne szaty.
Ostatni raz patrzysz
Na jej fotografię.
Czuła, kiedy przyszedłeś.
Siedziała przed toaletką, upinając włosy.
- Jesteś – szepnęła do ciebie.
Ostatni raz patrzysz jej w oczy…
Pełne strachu.
Ostatni raz gładzisz jej kasztanowe włosy.
Ostatni raz widzisz blady uśmiech.
Czujesz jej lęk.
Widzisz drżenie rąk.
- Kochałam…
Klepsydra błysnęła w twojej dłoni.
Krzyknęła.
Szkło życia rozbiło się o ziemię.
Upadła
Pośród przeżyły piach, pośród odłamki duszy szkła.
Pośród twoje łzy.
W pierwszym zegarze nawalił trybik.
Inne stanęły zdziwione.
W klepsydrach zamarł piach,
W połowie drogi dla odkupionych.
Cicho miauknął czarny kot,
Wyprężył grzbiet i
W skoku na burko przewrócił wiekową kosę.
Klęczała na podłodze,
Delikatną dłonią zbierając okruchy życia.
Kryształowa łza biegła po jej policzku.
- Kochałeś – szepnęła drżącym głosem.
Kot biegał przestraszony po pustym mieszkaniu,
Potykał się o sprzęty.
W jego klepsydrze zatrzymał się piach.
Jego pan nie żył…
09.2000

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz