sobota, 31 października 2009

KOTkietka (indywidualistka)

Spójrz w me oczy!
Krzyknęła od progu.
Widziałeś, jak powoli kroczy
Paw rajskiego ogrodu.
Cała twoja!

Srebrna twarz bogini,
Hebanowe włosy,
Sarnio piękne oczy,
Smukła talia osy.
Moja – pomyślałeś.

Uciekła spłoszona,
Zbytnio przerażona
By zostawić pantofel…

2001

Poświęcenie

Zegary czasu terkoczą miarowo
W klepsydrach miałki tańczy piasek.
Stoisz do świata plecami,
Z głową opartą o stary regał dusz.
Przed tobą znajome drzwi.
Czy przekroczysz je jeszcze raz?

Pamiętasz? – Kochałeś.
Pamiętasz? – Kochała.
Alabastrową kładąc dłoń na drzwiach
Wciąż pamiętasz…

Nie oszukasz czasu, dobrze wiesz…
Nie oszukasz samego siebie.
Jej klepsydra już dawno przesypała się.

Krok do przodu,
Szeleszczą czarne szaty.
Ostatni raz patrzysz
Na jej fotografię.

Czuła, kiedy przyszedłeś.
Siedziała przed toaletką, upinając włosy.
- Jesteś – szepnęła do ciebie.
Ostatni raz patrzysz jej w oczy…
Pełne strachu.
Ostatni raz gładzisz jej kasztanowe włosy.
Ostatni raz widzisz blady uśmiech.
Czujesz jej lęk.
Widzisz drżenie rąk.
- Kochałam…

Klepsydra błysnęła w twojej dłoni.
Krzyknęła.
Szkło życia rozbiło się o ziemię.
Upadła
Pośród przeżyły piach, pośród odłamki duszy szkła.
Pośród twoje łzy.

W pierwszym zegarze nawalił trybik.
Inne stanęły zdziwione.
W klepsydrach zamarł piach,
W połowie drogi dla odkupionych.
Cicho miauknął czarny kot,
Wyprężył grzbiet i
W skoku na burko przewrócił wiekową kosę.

Klęczała na podłodze,
Delikatną dłonią zbierając okruchy życia.
Kryształowa łza biegła po jej policzku.
- Kochałeś – szepnęła drżącym głosem.

Kot biegał przestraszony po pustym mieszkaniu,
Potykał się o sprzęty.
W jego klepsydrze zatrzymał się piach.
Jego pan nie żył…

09.2000

Anonimowo o tobie

Tyś mi daleki
I bliski w jednym.
Ciastem świątecznym
I chlebem powszednim.

Tym, czego szukam
I przed czym uciekam.
Czego się boję
I czego czekam.

Tyś moim życiem
I moją zgubą.
Moją nadzieją
I zwątpień smugą.

I w każdej chwili
Na przemian od dawna
Ku tobie biegnę
I padam bezwładna.

Tam jesteś…

W smaku drżących ust,
W sekretnych wyznaniach.
W skradzionych pieszczotach,
W zachłannych spotkaniach.
Tam jesteś.

W godzinach rozmów,
W wiekach milczenia.
W chwilach ekstazy,
W minutach cierpienia.
Tam jesteś.

W zakazanym szczęściu,
W szaleństwie radości.
W sile nadziei,
W bólu wątpliwości.
Tam jesteś.

Tak realnie obecny,
Tak realnie daleki.
I tylko przy mnie cię nie ma
Choć chcę, byś był na wieki.

Nicpoń

Szara kulka wyłoniła się zza zakrętu,
Za nią czarny ogon, pod nim mignęła podłoga.
Ogon – ster pirackiego okrętu,
Manewrował w ataku na wroga.

Błysnęły białe szabelki,
Świsnęły w powietrzu pazurki.
I pocięły na frędzelki
Zasłon cienkie chmurki.

Lecz atak nadal trwa!
Przez pokój i przedpokój
Drapieżnik dalej gna.
Pędzi niszczyć spokój.

I jest – odwieczny wróg.
Stanęli pyszczkiem w liść.
Kot zjeżył włos, jak mógł
I w bój zaczął iść.

W skoku na przeciwnika –
Dziś tak bezczelnie zielonego,
Szara istotka na moment znika
By stłuc figurę wazonu niebieskiego.

Atak – co za siła!
Kły idą w ruch.
Doniczka ustąpiła,
Wygrywa szary zuch!

Po tak ciężkim boju,
Szaro-bury zwycięzca koci,
Pada, szukając spokoju
Wśród drobnych listków paproci.

26.08.2002