Niedzielne, pochmurne popołudnie. W planach - dalsza praca nad magisterką. Reasumując - wyjątkowo zły dzień. Dlatego zafundowałam sobie błyskawiczny sposób na dobry humor, który wszystkim serdecznie polecam.
Przepis na Dobry Humor
Składniki:
- kilka garstek świeżutkich, pachnących, czerwoniutkich truskawek
- dwie łyżeczki cukru
- odrobina 18% słodkiej śmietanki
- odrobina entuzjazmu i dobrych wspomnień
Przygotowanie:
Truskaweczki (ale już te krajowe - pachnące i smakujące jak truskawki, a nie jak napompowany styropian) myjemy, oddzielamy zielone od czerwonego (w sensie - zielsko do śmietnika, truskaweczki do miseczki). Z entuzjazmem i pozytywnym nastawieniem wizualizujemy sobie wyśmienity smak truskawek (UWAGA! Podjadanie podczas przygotowywania owoców może skutkować brakiem składników istotnych do zrobienia deseru). Owoce kroimy na kawałki (wielkośc wedle upodobań), zasypujemy cukrem, mieszamy i zostawiamy na chwilkę. W wyniku romansu truskawek z cukrem otrzymujemy pyszny soczek. Im go więcej, tym lepiej - bo za moment dolewamy doń słodką śmietankę i otrzymujemy przepyszny deser.
Prosty, szybki i przyjemny. Pewnie kaloryczny jak diabli, ale kto by liczył kalorie, gdy w grę wchodzi dobry humor? Pachnie latem, słońcem i radością. W smaku wyczuwalne nuty beztroskiego dzieciństwa i wakacji spędzanych na Mazurach, które były doskonałą okazją do siedzenia w zagonie truskawek i pałaszowania (UWAGA: samak dzieciństwa może być inny, w zależności od osoby jedzącej :P ).
Smacznego, ja wracam do walki z hipotezami badawczymi :)

Smacznego rowniez, i owocnych zmagan :)
OdpowiedzUsuńZe swej strony polecam rowniez czeresnie, bez dodatkow - ale to moze jak stanieja nieznacznie... ;)
Hej Leno! :) Cieszę się, że tu zajrzałaś :) I zastanawiam, kiedy uda nam się znowu urządzić jakieś spotkanko.
OdpowiedzUsuńCo do czereśni - to mój zdecydowany letni faworyt. Zazwyczaj przestaję je jeść, gdy już brzuch zaczyna boleć :P Ale cena zmusza do wyczekiwania ;)
Spotkanie wyjdzie absolutnie spontanicznie, jestem o tym głęboko przekonana ;) Ani się obejrzysz, a znowu zarwiemy jakąś noc przedślubną...
OdpowiedzUsuńJeszcze w sprawie czereśni - wczoraj się PRAWIE złamałam. Ale dzielna jestem, i twarda ;)))